EUCHARYSTIA… przystępowanie do Komunii św. - część II

Kościół uznaje, że życie w związku niesakramentalnym ( związek partnerski = konkubinat lub związek małżeński z przeszkodami – przynajmniej jedna ze stron już wcześniej zawarła związek małżeński) jest sprzeczne z Ewangelią i nauką Kościoła. 

Z drugiej strony małżonkowie niesakramentyalni są nadal członkami Kościoła Chrystusowego i ludu Bożego. Nie są wykluczeni ze wspólnoty Kościoła. Nie są ekskomunikowani. Nie mogą tylko przyjmować sakramentu pokuty i Komunii świętej Jako chrześcijanie i katolicy mają prawo i obowiązek uczestniczyć w życiu religijnym i społecznym Kościoła w stopniu dla nich dostępnym, a ich dzieci w stopniu pełnym. 

Mają obowiązek poznawać słowo Boże i żyć słowem Bożym. Winni uczęszczać na kazania, rekolekcje parafialne, tridua. W niektórych ośrodkach duszpasterskich organizowane są dla nich nawet specjalne dni skupienia i rekolekcje zamknięte. Oprócz słuchania słowa Bożego w Kościele winni czytać słowo Boże z Pisma świętego i pogłębiać wiarę przez lekturę książek religijnych i prasy katolickiej w swoich domach i rodzinach. Do życia wiary, obok słuchania i czytania słowa Bożego, konieczna jest modlitwa. Winni dużo i ufnie modlić się indywidualnie i w rodzinie. Mają obowiązek, jak wszyscy katolicy, uczestniczyć w niedzielnej i świątecznej Mszy świętej.

Napisała mi kobieta: Jestem w drugim związku małżeńskim i ubolewam nad tym, że nie mogę przystąpić do Komunii św. Następnie uzasadniła pozostawanie w nowym związku, który zawarła po rozpadzie małżeństwa: bo „po pierwsze małżeństwo było koszmarem”, bo trzeba było dzieci godnie wychować, bo ten drugi mężczyzna był schorowany. Potem przedstawiła zalety obecnego stanu, po czym stwierdziła: „Chodzimy co niedzielę na Mszę św. i żal mi się robi, jak inni przystępują do stołu Pańskiego, a my nie.” Autorka kończy zdaniem: Myślę, że Pan Jezus przyznałby mi rację”. To jeden z kilku podobnie brzmiących listów, jakie ostatnio otrzymałem. Przytaczam jego fragmenty, bo dobrze ilustrują istotę problemu. 

Zacznijmy od tego, że to nie fizyczne rozstanie z mężem uniemożliwiło Autorce przystępowanie do Komunii św., lecz jej własna, wolna decyzja. Człowiek nieraz, mimo starań, nie jest w stanie zapobiec rozpadowi sakramentalnego małżeństwa, ale nikt nie jest zmuszony wejść w ponowny związek – a to dopiero zamyka dostęp do sakramentu.

To zawsze dzieje się świadomie i dobrowolnie, a to znaczy, że wybór życia bez przyjmowania Jezusa Eucharystycznego również jest świadomy i dobrowolny.


 

Jeśli dane słowo ma jeszcze w tym świecie coś znaczyć – to już na pewno słowo dane w czasie ślubu. Tymczasem jakoś rzadko kto żałuje, że złamał przysięgę małżeńską. Autorka listu ubolewa nad tym, że nie może przystąpić do Komunii św. a nie nad własną decyzją, która to  sprawiła.

Te decyzję stara się usprawiedliwić, wskazując korzyści z niej płynące. To nie żal za grzech lecz uzasadnianie niewierności. Żal pojawia się, gdy „inni przystępują do stołu Pańskiego a my nie”. Pytanie, czy chodzi tu o Jezusa, czy też o to, żeby nie odstawać? Bo jeżeli o Jezusa – to przynajmniej w przypadku tej pani, sprawę da się załatwić od ręki: decyzja rozejścia się, spowiedź – i już można przyjmować komunię św.

Człowiek z przypowieści, który znalazł wielką  perłę, aby ją kupić, sprzedał wszystkie małe perły.

Dziś wmawia się ludziom, że można mieć i wielką perłę, i małe, że można żyć jednocześnie i w łasce uświęcającej w grzechu, że można jednocześnie cudzołożyć i trwać w wierności. No nie. Każdy chrześcijanin staje przed pytaniem, które od Jezusa usłyszał Piotr: "Czy miłujesz mnie BARDZIEJ…”

Czasami oznacza to konieczność wyboru między Jezusem a człowiekiem, który wpadł mi w oko.

Kto ulega pokusie i wybiera człowieka wie, że nie będzie mógł się zjednoczyć z Jezusem w Komunii św. Skąd więc teraz te postawy roszczeniowe? Kościół nie ma władzy zgodzić się na Komunię dla osób, które czynem potwierdzają, że ktoś jest dla nich ważniejszy od Jezusa.

„Myślę, że Pan Jezus przyznałby mi rację” – napisała autorka listu.

Ale właśnie Pan Jezus powiedział: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeżeli żona opuści męża a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo.

Bóg kocha „niesakramentalnych”. Dlatego ich także wzywa do nawrócenia.

 

Kard. Müller: Papież jako Następca Piotra i Namiestnik Chrystusa nie może głosić nauczania, które stoi w jawnej opozycji do słów Jezusa. Papież i magisterium mają jedynie interpretować te słowa, a doktryna o nierozerwalności małżeństwa jest całkiem jasna – podkreślił kard. Müller. Wyjaśnił on, że Ojciec Święty chce jedynie pomóc ludziom, którzy żyją w zsekularyzowanym świecie i nie rozumieją w pełni, czym jest chrześcijańskie życie. Papież nie chce im mówić: albo przyjmiecie wszystko, albo jesteście wykluczeni. Chce abyśmy wszystkich tych ludzi, którzy nie są związani z Kościołem i mają pewne trudności, my jako dobrzy pasterze doprowadzili do pełnego przyjęcia doktryny chrześcijańskiej.

GN
Wszystkie aktualności





wykonanie: blackgoose.pl © Parafia Wysoka 2006-2019