Łzy Boga

Kiedyś słyszałam, ze zapytano się naszego Papieża Benedykta XVI, gdzie był Bóg, kiedy tylu ludzi zostało zamordowanych w Oświęcimiu? On wiedział dokładnie, ze sa takie ludzkie pytania, na które nie ma odpowiedzi i tylko krotko powiedział: „Był na KRZYZU... i razem z człowiekiem na tej ziemi cierpiał...”. Słowa nasze tak malo wyrażają, a to co najważniejsze w naszym życiu, to co sensem naszych dni się zwie, pozostaje niewypowiedziane. I może to jest największa sztuka w życiu, by słuchać tych ludzkich niewypowiedzianych slow... bo tam jest chyba to, co powinien świat usłyszeć... i gdzie mieści się mądrość ludzkiej miłości, tajemnicy.. bólu, krzyża, czy łez naszego Boga...

Zapytano kiedy młoda kobietę, co czuła , kiedy jako dziewczyna nagle straciła ojca... Tak po prostu zniknął i nigdy nie wrócił ... Ona tylko popatrzyła głęboko gdzieś w dal i krotko dodała: ”Szukam go cały czas i będę to robić cale me zycie... „. Później jednak pozostało takie głuche milczenie, bo bólu ludzkiego i miłości słowa nie wyrażą... pozostają tylko łzy Boga... , które na ludzkich twarzach swe ślady zostawia...

Zapytano kiedyś piękną kobietę, która nagle męża utraciła... co można dla niej zrobić? Zdziwienie na twarzy się pojawiło... Czy można tak wielka miłość i więź na tej ziemi czymkolwiek zastąpić? Przecież to utracony dotyk nieba... którego wyrazić nie można... tylko Bóg swymi łzami próbuje...

Zapytano Matkę, która nagle dziecko utraciła... , czy ten ból może ktokolwiek zrozumieć? A ona tak spokojnie odpowiedziała:” Tak... może, TA , która pierwsza jedynego syna utraciła... Maryja. Tylko ONA ten ból ogarnia... „ Nasza Matka łzami swego SYNA BLOGOSLAWI... tajemnice naszego bólu, miłości i niewypowiedzianych slow...



wykonanie: blackgoose.pl © Parafia Wysoka 2006-2019