Duch Pański spoczywa na Mnie... / 27.01.13 /

„ Duch Pański spoczywa na Mnie... ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie... abym ubogim niósł dobra nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie... abym uciśnionym odsyłał wolnych, abym obwoływał rok laski od Pana...”

Dziś tak naprawdę to taka niedziela radości, ponieważ słyszymy , ze jest Bóg... który jest do nas posłany, by nas uzdrowić... Jezus przychodzi do każdego z nas tak osobno, ponieważ jest posłany... przez Ojca... i przynosi nam w swoim Słowie... te wspaniała nowinę... ze pragnie naszego szczęścia, naszej wolności... ze wystarczy GO tylko spotkać i zaufać... tak z całego serca... bo tak naprawdę, to każdy z nas potrzebuje nadziei takiej do końca... tak naprawdę, to każdy z nas pragnie wolności w sercu i pragnie widzieć Boga i drugiego człowieka, jako kogoś , kto kocha... i jest kochany... Tak naprawdę to wszyscy jesteśmy ubogimi, niezależnie od naszego statutu, pieniędzy w portfelu , czy stanowisk społecznych... tak naprawdę , to Bóg podjął taka cudowna decyzje, ze posłał nam swego SYNA... by nam pokazać, jak żyć... pośród naszej bezsilności, często bezradności tego ciągłego poszukiwania... Dziś jest ten dzień, kiedy Jezus jest w szczególny sposób posłany, do mnie... do mego serca... by uzdrawiać, to co ubogie, nieznane, zranione... Z naszej strony Bóg tez oczekuje tej jedynej decyzji: „Jezu ufam Tobie...”, ponieważ tylko wtedy potrzeba naprawdę niewiele, by pokonać ciemności światłem... W Afryce ludzie jakoś tak bardziej ufają Bogu codzienności... ,Bogu ,który JEST... taka wieczna obecnością... Poznałam tam właśnie naszego sąsiada... milczącego Starca... i pewnego dnia...

Pośród wielu oburzonych ludzi w wiosce, nagle odezwał się nasz milczący starzec i powiedział głośno...:” Jeśli siedzisz na słoniu, dlaczego boisz się szczękających psów... „ Tłum jakby zamilkł, bo chyba nikt tego za bardzo nie zrozumiał... Zmęczone oczy dobrego staruszka zabłyszczały... i z trudem wstał jeszcze raz... „Dlaczego boicie się szczękających psów, jeśli siedzicie na słoniu... czemu tak bardzo dbacie o wasze Zycie, takie szczegóły zupełnie nie potrzebne... tyle nie przespanych nocy, łez, zmartwień, lęków... dlaczego? Jeśli ufacie temu wielkiemu, najlepszemu, miłosiernemu... BOGU... który wszystko wie..., potrafi... i kocha... dlaczego wiec boicie się życia... i jego codzienności... „ Wtedy chyba cos z tego zrozumieli, bo usiedli spokojnie i jakby nie wiedzieli co powiedzieć...

Wieczorem ktoś zapukał do drzwi... Przyszedł właśnie ten staruszek, który swoim milczeniem i dobrocią wszystkich wzruszał. Kiedy przechodził powoli przez wioskę, to każdy tak jakby chciał z nim chwile postać, porozmawiać, ale on unikał niepotrzebnych rozmów. Mowi, ze każde słowo, które człowiek wypowiada, to albo niszczy, albo buduje... i mówi, ze to wielka odpowiedzialność, bo zło wraca... do człowieka, który je sieje... i dobro tez... podwójnie. Mówi, ze najlepszym lekarstwem na życie... to ufać Bogu... On sam stracił wiele, bardzo wiele... zona zmarła wcześnie, dzieci rozjechali się po świecie, jeden syn zginął gdzieś w wypadku...

Starzec właściwie, był w życiu zawsze przeciętny... mały dom, ogródek, i ciężka praca. Jednak mówi, ze przeżył w swoim życiu bardzo wiele szczęśliwych chwil... każdy uśmiech zony, dobry zapach jedzenia, które gotowała, dzieci, które każdego ranka budziły go swoim śmiechem... Wiele dobrych , szczęśliwych chwil, a to dlatego, ze ufał Bogu... ZAWSZE... Ma w sobie tak wiarę, ze cokolwiek się w życiu dzieje... to dla większego dobra... by słońce więcej świeciło, by deszcz spadł w odpowiednim czasie, by kukurydzy było więcej... Natura wie , co robi... wie, czego chce... Dobro wraca podwójnie, a zło... tez... i boli! Trzeba wierzyc PANU całej przyrody... bo kto siedzi na słoniu... nie musi się bać szczękających psów... powtarza dziadek śpieszącym sie ludziom...

„Jeśli siedzisz na wysokim słoniu, to nie musisz się bać szczękających psów... „ Jeśli wierzysz w to, ze Bóg dziś przez swoje słowo posyła do Ciebie Jezusa, który chce Cie dotknąć mocą swego posłania przez Ojca... to nie bój się zaufać JEMU... to nie bój się życia... W Afryce w każdej kolejce ludzie stoją ze swoim Pismem św., nie marnują czasu... Bóg jest wszędzie! Na wielu samochodach można zauważyć ciekawe napisy, głównie o Bogu... takie jak: Jezus jest PANEM... czy UFAJ BOGU... czy TYLKO BOG... Afrykańczyk wierzy, ze Bóg jest nieodzowna częścią ich życia... zawsze obecny... zawsze taki żywy... Wierzą, ze człowiek obdarowany potęgą Boga, jest niezwyciężony... Wiedza KOMU ZAUFALI...

Każdy człowiek na tej ziemi pragnie być szczęśliwy, wolny , uzdrowiony, pragnie kochać i być kochanym , pragnie widzieć, to co nie widzialne.. ... W Afryce na pewno nigdy nie brakuje głośnego śmiechu, tańców, okrzyków radości, czy innego wyrażania szczęścia, które w momencie się przezywa. Nikt tak jak Afrykańczyk potrafi pokazać swoim całym ciałem, co w momencie przezywa, i każdy to zrozumie. Radość można zobaczyć wszędzie, pomimo czasem tak wielkiego cierpienia. Źródłem tej mądrości, tego wiecznego uśmiechu, tego przezywania szczęścia, jest na pewno wielka zdolność pogodzenia się z rzeczywistością, której czasem nie można zmienić, nie za wielkie wymagania od życia czy drugiego człowieka i przede wszystkim zaufanie... do Reżysera ich życia... , tego KTÓRY pisze scenariusz życia pismem Miłości... Boga, który kocha...

Czym jest dla ciebie szczęście? –zapytano kiedyś w kościele podczas kazania? Najpierw była cisza, a potem wstał mężczyzna z Etiopii i powiedział: Szczęściem jest dla mnie bliskość rodziny, która jest moim życiem, uprawianie własnego pola, i wieczorny śpiew z rodzina i przyjaciółmi. Potem wstała kobieta, która ma siedmioro dzieci...” Szczęściem jest dla mnie uśmiech moich dzieci, cieszę się, kiedy widzę, ze mam parę kur w podwórku, banany rosną szybko, a moja starsza mama wciąż żyje, i choć nie widzi, to ciągłe śpiewa. Kiedy mogę cos dla niej zrobić, to czuje, ze niebo dotykam...” Z tylu kościoła odezwała się młoda kobieta... „szczęściem jest dla mnie, kiedy usłyszę glos, tego, którego kocham, bo jest daleko i tylko jego słowa sie dla mnie się liczą... i szczęściem, jest dla mnie, kiedy on jest szczęśliwy...” Nagle pojawił się mały chłopczyk i krzyknął „Jestem szczęśliwy!” mając w reku mały samochodzik zrobiony z pudelek od zapałek... Tylu szczęściarzy na tym świecie...!

Pamiętam Matkę chorego dziecka w naszym szpitalu na Zachodzie, w którym pracowałam. Biedna... musiała wracać 3 razy do domu, bo synek chciał mieć swój mały komputer w pokoju, bo to dobrze wpływało na jego samopoczucie, powiedział jego ojciec... a na dyżurze nocnym zmęczony lekarz usiadł, zamyślił się i wyszeptał „ Niby mam już wszystko, a nie mam nic”. Kiedy w Afryce dzieci biegające z samochodzikami z zapałek... uśmiechają się od ucha do ucha... my zastanawiamy się i prowadzimy rożne terapie, by odkryć... co to jest szczęście?
„ Duch Pański spoczywa na Mnie... ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie... abym ubogim niósł dobra nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie... abym uciśnionym odsyłał wolnych, abym obwoływał rok laski od Pana...”
Tak naprawdę, to każdy z nas jest zaproszony, do bycia szczęśliwym... bo Zycie jest jedno i takie bardzo krótkie... Mamy tylko te jedna, jedyna szanse...
Zycie- które posiadamy jest jedna jedyna szansa... żyłam wśród pięknych drzew bananowych... dowiedziałam się, ze każde takie drzewo żyje tylko kilka miesięcy i wydaje jeden jedyny owoc, a potem się je ścina, bo z korzeni wyrasta następne drzewo, które znowu wydaje tylko jeden jedyny owoc... ma tylko ta jedna szanse... jedyna...
Jest ptak na tej ziemi, który żyje dopóki kolec przekuwa jego krtań... w ciągu tych kilku sekund umierania ptak ten wyśpiewuje najpiękniejszą melodie... taka ze świat wtedy milknie... Żyje jakby dla tej jednej jedynej melodii... i umiera... ma te jedna jedyna szanse... cale swoje krótkie Zycie... dla jednej jedynej melodii...
I jest człowiek na tej ziemi... który ma tylko te jedna jedyna szanse... swoje własne krótkie Zycie, które Bóg mu podarował.... By wydać ten najpiękniejszy owoc... owoc swego życia i w ten sposób zaśpiewać najpiękniejszą jedyna melodie... jedyna w swoim rodzaju, jedna jedyna szansa... ludzkie Zycie... dar Boga... by je rozdać... bez przeliczania na drobne, bez zatrzymywania dla siebie... bo tylko przez bezinteresowny dar z siebie, człowiek może się w pełni zrealizować...
Dziękuję Ci Boże , ze posyłasz Twego JEDYNEGO SYNA dziś do mnie, bo jestem ubogi, chory, poraniony, uciśniony przez Zycie, jestem więźniem mego nieprzebaczenia, mych uzależnień... mego zamartwiania się... Dlatego cieszę się, z Twego słowa... z tej dobrej nowiny... ze Bóg przychodzi do mnie sam... by mnie dotknąć... Chce zaufać... tak z całego serca... chce zaufać... by nie stracić życia... mej jedynej szansy by być SZCZESLIWYM, chce zaufać TWEMU SLOWU... Amen.



wykonanie: blackgoose.pl © Parafia Wysoka 2006-2019